Selph

*
Nowy użytkownik
Wiadomości: 24
IP zapisane
Przeglądam dyskusję i cały czas widzę w kółko powtarzany argument piractwo = kradzież.

A jak to ktoś kiedyś stwierdził, "Piractwo do kradzieży ma się jak cp do mv".

Nie możemy do własności intelektualnej stosować prostych analogii rzeczy materialnych. Jeśli ktoś ukradnie mi samochód, ja go nie będę miał i na tym stracę. Jeśli ktoś skopiuje ode mnie program, pozostanę w jego posiadaniu, więc nie poniosłem żadnej szkody.

Nie możemy robić błędnego założenia, że skopiowanie programu jest stratą dla twórcy. Jest to co najwyżej brak bezpośredniego zarobku. Nikt nie jest w stanie udowodnić mi, że jeśli nie spiraciłbym programu, to na pewno poleciałbym do najbliższego sklepu i zakupił piękne pudełko w szeleszczącym papierku.

Wręcz przeciwnie. Skoro nie zakupiłem programu, a zdecydowałem się na użycie nielicencjonowanej wersji bez wsparcia technicznego, zapewne miałem ku temu jakiś powód - najprawdopodobniej zawartość mojego portfela.
I zabezpieczenie programu tak, żeby jego skopiowanie było niemożliwe w żaden magiczny sposób nie uczyni mnie bogatszym. Więc zamiast zakupić program, poszukam darmowej alternatywy.
Firma w dalszym ciągu nie zarobiła, a darmowa konkurencja zyskała kolejnego użytkownika osłabiając pozycję firmy na rynku.

A co do ceny programów - to nie firmy ustalają ceny, tylko rynek. Towar jest warty tyle, ile ktoś jest skłonny za niego zapłacić. Skoro wielcy monopoliści z aktualnymi cenami swoich produktów i aktualnym poziomem piractwa trzymają się na rynku całkiem nieźle, nie widzę powodu zmiany obecnego stanu rzeczy. Firmy mają kasę, prolegaliści fajny pudełkowany soft, leniwi bądź biedni piraci mogą pracować na aktualnie obowiązujących rozwiązaniach software'owych.
Wszyscy zadowoleni.

august255

*
Nowy użytkownik
Wiadomości: 49
IP zapisane
To i ja sie pochwalę jak piratuje!!!! Jade na pirackim xp a w szafce mam oryginalną vistę HP, pytacie dlaczego? jakby dobrze chodziła siedział bym na niej, teraz czekam żeby można było dopłacić do visty a dostać 7

Madzia

*****
Ekspert
Wiadomości: 1,220
IP zapisane

lordzik24

***
Aktywny użytkownik
Wiadomości: 231
Miejsce pobytu: Siedlce
IP zapisane
Dokładnie. Ja już za dużo wydałem PLNów  ;)  Teraz "grzeszę"  :D

sysak

*
Nowy użytkownik
Wiadomości: 10
IP zapisane
To ja wam powiem coś czeego dla odmiany nie słyszeliście. :P Jak nie chcecie czytać tego wywodu to w skrócie: Jakby ludzie na zachodzie nie byli tępi choć troche znali się na kompach i wiedzieli jak się piraci, to tam skala zjawiska też by była o wiele wyższa!

Mieszkam w szwajcarii i jestem w liceum międzynarodowym gdzie większość ludzi pochodzi z USA i europy zachodniej. Wiecie czemu w tych rejonach piractwo jest dużo mniejsze? Bo oni są tępi i mają zerowe pojęcie o komputerach. Mam kumpla anglika, raz mi mówił, że po szkole idzie do sklepu kupić sobie film na dvd. Mówie, dawaj lapka. Wrzuciłem mu uTorrenta kodeki pokazałem btjunkie.org i cieszył się jak dziecko. Mówił że słyszał o piractwie ale nie wiedział że to takie proste. Gry dalej kupuje, bo zabawa z image'ami i crackami go przerasta:P Tak samo moja dobra kumpela. Zaczęła chodzić z moim kumplem-duńczykiem, który też troche wie o kompach i piraci filmy i programy, ale na przykład ziomek interesuje sie hip-hopem i na płyty i winyle, wydaje kupe szmalu, bo uważa że to jego hobby i chce wesprzeć artystów, bo im się to należy. Tak samo kupił PS3 i jedzie na oryginałach nie narzekając. Nauczył swoją bystrą i kumatą laske obsługiwać torrenty i teraz ona też używa pirackiego photoshopa itp mówiąc że w życiu by za niego nie zapłaciła 500CHF, choć do biednych nie należy. Z kolei mój głupi również bogaty kumpel wydał w miesiąc 800CHF na iTunesie i jego ojciec mało go nie zabił i kazał za kare mu sie zgolić na łyso. I kto tu jest mądzrzejszy? Na zachodzie ludzie inaczej na to wszystko patrzą. Jak im komp muli, to dla 90% z nich to znaczy "o jej! jest zepsuty i trzeba kupić nowy". Jak zrobiłem kumplowi reinstalke, to mu opadła szczena i myślałem że mnie udusi jak mnie przytulał widząc ze komp hula jak nowy a koszt to jeden browar a nie 1500CHF :P Polacy nigdy nie mieli kasy, więc rozwinęli umiejętności radzenia sobie z kompami i kombinowania. M.in dla tego sklepy komputerowe w PL i SUI są tak różne. U nas jest pierdylion sklepów zwykłych i inernetowych, gdzie sam sobie w miare tanio konfigurujesz zestaw, co najwyżej ktoś Ci doradza. W szwajcarii jest może z 5 lichych sklepów internetowych tego typu, a każdy przeciętny szwajc wchodzi do mediamarkt mówi "o prawie mam 1000chf na komputer a ten HP ładnie wygląda a myszka i klawa pod kolor jest gratis" i bierze nie przejmując sie ze do core 2 quada i 4gb ramu jest gf9400gs Nasze piractwo to przejaw naszej wiedzy zaradności ale także biedy. Moim zdaniem nie ma się co tego wstydzić ani tym bardziej nikogo linczować za piracenie. Każdy dokonuje świadomego wyboru i tyle. Oczywiście życzę wszystkim żebyśmy nie musieli odmawiać sobie kolejnej kostki ramu czy troche lepszej grafiki, żeby móc kupić oryginalnego os'a albo gre ;)

lordzik24

***
Aktywny użytkownik
Wiadomości: 231
Miejsce pobytu: Siedlce
IP zapisane
Ale sie rozpisałeś.. Ale prawidłowo :D (Polacy bardziej rozwinięci są)
A tu taki żarcik mały o temacie


Sotom

*****
Ekspert
Wiadomości: 1,113
Miejsce pobytu: Warszawa
IP zapisane
No rozpisał się i w wiekszosci ma rację ale nie do konca.
W niektorych krajach np Kanada nowa gra kosztuje ok 40-50$ ( mowie o nowosci)
A sredni Kanadyjczyk zarabia mniej wiecej 30-35$ na godzine.
Tak wiec w 1,5 h ma na nową gre. A Polak ile musi zapieprzac? Policzcie sami ;)


PS. Screen genialny xD

lukas_gab

*****
Ekspert
Wiadomości: 844
IP zapisane
Nie mów ze tak rozwinięci jesteśmy ;p Ja ostatnio za włozenie bluetooth do portu usb skasowałem 50zł :D

sysak

*
Nowy użytkownik
Wiadomości: 10
IP zapisane
Cytat: Sotom w 13 Czerwiec 2009, 17:54:35
No rozpisał się i w wiekszosci ma rację ale nie do konca.
W niektorych krajach np Kanada nowa gra kosztuje ok 40-50$ ( mowie o nowosci)
A sredni Kanadyjczyk zarabia mniej wiecej 30-35$ na godzine.
Tak wiec w 1,5 h ma na nową gre. A Polak ile musi zapieprzac? Policzcie sami ;)


PS. Screen genialny xD

Dokładnie o tym mówie. Oni nie muszą sobie zawracać dupy reinstalkami, grzebaniem w rejestrze i siedzeniem pod biurkiem z głową wewnątrz zakurzonej budy sprawdzając czy kabel ide nie styka, albo czy ram jest dociśnięty. Tanio jest, więc idą do sklepu, biorą nowe, a stare wyrzucają. Tym sposobem dostałem 3 letniego sony vaio z celeronem 1.6 512mb ramu i dyskiem 80gb. przełożyłem pentium m ze starego lapka, kupiłem 1.5gb ramu i nową baterie i idealny komp jest prawie za free,bo kumpela sobie macbooka kupiła i "złom" jej nie był potrzebny. ;)

rbej

**
Użytkownik
Wiadomości: 60
IP zapisane
Od braku nowych gier, filmów, mp3, programów, systemów operacyjnych NIKT jeszcze nie umarł. A skoro nie są potrzebne do życia to nie trzeba ich kraść, nawet jak nie stać nas na nie.

Selph

*
Nowy użytkownik
Wiadomości: 24
IP zapisane
Oh przepraszam, nie wiedziałem że ukradłem. Pewnie za nimi tęsknisz. To może ja ci je oddam? Przepraszam właścicieli wszystkich plików, które ukradłem. Teraz są samotni.

Hm... A jak to jest z bibliotekami? Płacą twórcy za książki i filmy tylko raz, a kolesie przychodzą tam i zapoznają się z treścią zamaist gonić do empiku po swoją kopię...

Jooseph

*****
Ekspert
Wiadomości: 831
IP zapisane
Ja w pełni legalny nie jestem. Po co kłamać i okłamywać samego siebie? Tak, kradnę i wcale nie jestem z tego powodu dumny. Ale czy nie zauważyliście u siebie, że w gre zakupioną za własne złotówki gra się z większą chęcią, zaciekawieniem? Ja zwykle grę oryginalną wyłączam dopiero, gdy przejdę całą... no może poza Oblivionem, ale jak to przejść za jednym zamachem ^^ Gra pobrana nie daje takiej radochy, jak by nie patrzeć  :)

rbej

**
Użytkownik
Wiadomości: 60
IP zapisane
Cytat: Selph w 13 Czerwiec 2009, 18:12:26
Hm... A jak to jest z bibliotekami? Płacą twórcy za książki i filmy tylko raz, a kolesie przychodzą tam i zapoznają się z treścią zamaist gonić do empiku po swoją kopię...

Poważnie pytasz czy udajesz głupiego??

Selph

*
Nowy użytkownik
Wiadomości: 24
IP zapisane
Pytam poważnie. Rozmawiajmy poważnie.

Biblioteki istnieją po to, żeby ułatwić ludziom dotarcie do tekstów kultury (pozwolę sobie odnieść się do piractwa ogólnie, nie tylko programów komputerowych). Jednak odkąd istnieje sieć i ludzie sami zaczęli ułatwiać sobie taki dostęp, zostało to zdemonizowane i oklejone etykietką "kradzieży". Dlaczego?

Wojtek

****
Zaawansowany użytkownik
Wiadomości: 309
IP zapisane
Cytat: Selph w 13 Czerwiec 2009, 16:52:23
Przeglądam dyskusję i cały czas widzę w kółko powtarzany argument piractwo = kradzież.
A jak to ktoś kiedyś stwierdził, "Piractwo do kradzieży ma się jak cp do mv".
Nie możemy do własności intelektualnej stosować prostych analogii rzeczy materialnych. Jeśli ktoś ukradnie mi samochód, ja go nie będę miał i na tym stracę. Jeśli ktoś skopiuje ode mnie program, pozostanę w jego posiadaniu, więc nie poniosłem żadnej szkody.
Nie możemy robić błędnego założenia, że skopiowanie programu jest stratą dla twórcy. Jest to co najwyżej brak bezpośredniego zarobku. Nikt nie jest w stanie udowodnić mi, że jeśli nie spiraciłbym programu, to na pewno poleciałbym do najbliższego sklepu i zakupił piękne pudełko w szeleszczącym papierku.
Wręcz przeciwnie. Skoro nie zakupiłem programu, a zdecydowałem się na użycie nielicencjonowanej wersji bez wsparcia technicznego, zapewne miałem ku temu jakiś powód - najprawdopodobniej zawartość mojego portfela.
I zabezpieczenie programu tak, żeby jego skopiowanie było niemożliwe w żaden magiczny sposób nie uczyni mnie bogatszym. Więc zamiast zakupić program, poszukam darmowej alternatywy.
Firma w dalszym ciągu nie zarobiła, a darmowa konkurencja zyskała kolejnego użytkownika osłabiając pozycję firmy na rynku.
A co do ceny programów - to nie firmy ustalają ceny, tylko rynek. Towar jest warty tyle, ile ktoś jest skłonny za niego zapłacić. Skoro wielcy monopoliści z aktualnymi cenami swoich produktów i aktualnym poziomem piractwa trzymają się na rynku całkiem nieźle, nie widzę powodu zmiany obecnego stanu rzeczy. Firmy mają kasę, prolegaliści fajny pudełkowany soft, leniwi bądź biedni piraci mogą pracować na aktualnie obowiązujących rozwiązaniach software'owych.
Wszyscy zadowoleni.

Tak, piractwo to kradzież. Tu nie ma niczego skomplikowanego, nie ma 'złotego środka' pomiędzy skrajnymi wersjami.
Ktoś włożył dużo pracy w stworzenie produktu, na którym zamierzał zarobić - jego bezprawne wykorzystywanie jest więc złodziejstwem.
Firma komputerowa sprzedająca oprogramowanie zatrudnia, załóżmy, 130 osób. Właściciel przedsiębiorstwa płaci za wynajem lokalu, za prąd, wodę, ogrzewanie, ZUS, pensje pracowników, itp. - takich obciążeń jest jeszcze wiele. Ponosi naprawdę olbrzymie koszty niezależnie od tego czy zarobi cokolwiek, czy nie dostanie złamanego grosza.
Wszystkie te opłaty to koszt wytworzenia produktu. Wg Ciebie firma nie poniesie żadnej straty jeśli jej program zostanie spiracony przez 5000 potencjalnych klientów? Niestety ... będzie odwrotnie. To właśnie usprawiedliwianie piractwa sprawia, że wiele osób chętnych na zakup programu po prostu go ukradnie.
Ty piszesz, że dla przedsiębiorcy piractwo jest tylko brakiem zarobku. Nie widzisz jednak wcale, że firma poniosła spore koszty, aby taki produkt w ogóle wypuścić na rynek. Niesprzedanie produktu jest automatycznie stratą - niezależnie od powodu (wystarczy, że program będzie kiepski). Problem jest taki, że jeśli produkt jest kiepski i przez to się nie sprzedał - winna jest firma, a jeśli nie sprzedaje się pomimo wysokiej jakości, a przez powszechność piractwa - winny jest ten, kto produkt ukradł.
Wg Ciebie rynek dyktuje ceny i jest to usprawiedliwienie oszustwa. Czy to znaczy, że jeśli jakieś auto jest wg Ciebie sprzedawane zbyt drogo - to możesz zwinąć je spod salonu? W końcu to rynek dyktuje ceny, nie? :P
A może inaczej - skoro mówisz, że 'analogie do rzeczy materialnych' są niewłaściwe.
Załóżmy, że zepsuł Ci się samochód. Oddajesz go do naprawy i okazuje się, że sprawa jest poważna - naprawa potrwa całe 3 tygodnie.
Dostarczasz wszystkie potrzebne części mechanikowi (nie musi wydawać na nie grosza - jego zadaniem jest jednak naprawa auta).
Mechanik dwoi się i troi, aby wykonać dobrą robotę i w końcu - po trzech tygodniach ciężkiej pracy - przekazuje Ci Twój 'były-złom' w idealnej kondycji.
Wsiadasz do auta, przekręcasz kluczyk, pokazujesz mechanikowi środkowy palec i odjeżdżasz.
Wg Twojego rozumowania wszystko jest w porządku - przecież nic materialnego mu nie ukradłeś, prawda? W końcu 'nikt nie jest Ci w stanie udowodnić, że jeśli nie oszukałbyś mechanika, i tak skorzystałbyś z jego usług'.
Zawartość portfela usprawiedliwia Twoje działanie ... Żal mnie ogarnia, jak czytam takie rzeczy.
Skoro sam napisałeś, że zabezpieczony program jest dla Ciebie wciąż na tyle nieatrakcyjny, żeby go kupić i przeniesiesz się na darmowy odpowiednik ... przenieś się na niego już teraz.
Pozdrawiam,
Wojtek

Niedostêpny przez najbli¿sze tygodnie/miesi±ce. Nie bêdê odpisywa³ w subskrybowanych w±tkach, nie bêdê odpisywa³ na wiadomo¶ci prywatne.